poniedziałek, 11 stycznia 2010

Cyberprzemoc. Krzywda, którą wyrządzamy sobie sami



Prześladowanie, zastraszanie, nękanie. Cyberprzemoc. Czy sami jesteśmy temu winni?


Dla rodziców

www.rodzice.kobieta.pl - miejsce gdzie można zamieścić artykuł


Temat, który przedstawię w ostatnim czasie cieszy się ogromną popularnością, choć niewiele osób wie, o co w nim tak właściwie chodzi. Cyberprzemoc - bo o niej mowa – to zjawisko, którego natężenie datuje się na przełom XX i XXI wieku. Za jego rozkwit powszechnie uważa się efekt gwałtownego rozwoju Internetu i telefonii komórkowej.Podstawą, od której rozważania te powinny się wywodzić jest wyjaśnienie, czym jest cyberbullying i dlaczego Internet stał się ułatwieniem do szerzenia przemocy. Cyberbullying wywodzi swe korzenie z angielskich słów: cyber + bull (od bully – brutal, osiłek) – i oznacza: prześladowanie, zastraszanie, nękanie, wyśmiewanie innych z wykorzystaniem Internetu i narzędzi elektronicznych takich jak: SMS, MMS, e-mail, witryn internetowych, blogów oraz for dyskusyjnych. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy, że przemoc interaktywna jest tylko późniejszą wersją przemocy, z którą dzieci i młodzież stykają się zarówno w domu, jak i w szkole. Według badań dr Pyżalskiego przeprowadzonych na uczniach łódźkich szkół możemy zauważyć, że większość agresorów była uprzednio ofiarami agresji. Stwierdzenie to jest dość odważne, ale mogę sobie na nie pozwolić, gdyż nie podchodzi pod zjawisko maltretowania, tudzież znęcania się psychicznego nad dziećmi. Pokazuje zaś bezmyślność rodziców, którzy mówią do swoich pociech: „nigdy do niczego nie dojdziesz”, „jesteś osłem”, „jak można być tak głupim” lub po prostu okazują niezadowolenie związane z zachowaniem, wyglądem bądź ocenami, które według nich nigdy nie będą na tyle doskonałe, by pochwalić dziecko. Z kolei zaś nauczyciele pozostają często obojętni na problemy wśród wychowanków. W większości przypadków opiekunowie nie są tego świadomi. W swoich wypowiedziach ranią dzieci, które przenoszą swoje krzywdy na kolegów, czy też nauczycieli uważając, że takie postępowanie lub stwierdzenie jest normalne. Internet ułatwił tylko to, co kilkanaście lat temu było dużo trudniejsze, ale istniejące w szkołach i poza nimi. Rozróżniamy dwa podstawowe rodzaje przemocy – przemoc odnosząca się tylko do świata wirtualnego, gdzie ofiara i sprawca nie znają się oraz przemoc występującą w życiu realnym, gdzie ofiara i sprawca znają się. Jak można się domyślać, przemoc w życiu realnym jest bardziej niebezpieczna, gdyż uderza bezpośrednio w społeczny wizerunek danej osoby.

Dlaczego tak się dzieje?

Internauci czując sie anonimowi wzajemnie się obrażają. Czują się anonimowi, a więc bezkarni. Poza tym, Ci z niskim poczuciem własnej wartości, dążą do podbudowania siebie kosztem godności i honoru innych. Ta, niekonstruktywna krytyka może okazać się niszcząca dla odbiorcy obraźliwego komunikatu. Biorąc pod uwagę walory psychiczne i pozostałości po nieprzyjemnych określeniach, które dziecko lub nastolatek wysłuchało w domu zdajemy sobie sprawę, że wszystko to wpływa na zachowanie naszej latorośli.

Cóż, zatem sprawia, że internauta pozwala sobie na stosowanie przemocy przez Internet?

Według prawa cyberbullying nie jest czynem zabronionym i stypizowanym w jakimkolwiek przepisie karnym. Zabronione jest natomiast pomówienie, zniewaga, groźba karalna, bądź niszczenie lub utrudnianie dostępu do danych informacyjnych. Udowodnienie tego jest jednakże bardzo trudne.

Wnioski przychodzące do głowy po przeczytaniu tego krótkiego artykułu są jasne: Internet nie jest zły. To rodzice i nauczyciele powinni zastanowić się nad swoim zachowaniem, by pomagać dzieciom kroczyć przez świat, a nie sprawiać, że ich życie będzie trudniejsze. Chrońmy dzieci poprzez dawanie im miłości.

9 komentarzy:

Sławomir Ciemała pisze...

Tematyka podjęta w artykule powinna być jak najbardziej poruszana szerzej i częściej. Myślę, że warto odesłać czytelnika do badań podejmowanych przez odpowiednich ludzi, czy wogóle do literatury na ten temat.
Z drugiej strony, jako żółtodziób nie dowiaduję się z tekstu jak przeciwdziałać temu zjawisku.
Podsumowanie tekstu jest bardzo trafne.

Maciej Kiełbas pisze...

Podsumowując artykuł stwierdzasz jednoznacznie, że po jego przeczytaniu każdy (czy nie zbytnie uogólnienie?) powinien stwierdzić, że internet jest dobry, pomimo braku podania przykładów alternatywnego wykorzystania tego medium. Brakowało mi odniesienia się do jakichś konkretnych badań, na których bazowałaś.

Katarzyna Gemborys pisze...

Temat poruszany przez Ciebie jest bardzo ważny. Często rodzice zapominaja, że w internecie oprócz pożytecznych informacji czeka na nich wiele niebezpieczeństw. O tym należy mówić.Gratuluje tekstu.

Izabela Bakałarz pisze...

Puenta artykułu daje dużo myślenia. Należy zastanowić się nad swoim postępowaniem i robić wszstko, żeby dzieci chciały z nami rozmawiać. Trzeba podejmować takie próby i nie zrażać się niepowodzeniami.

hojnacki.net pisze...

Do zrozumienia 44-wyrazowego zdania potrzebne jest poprzednie (no to razem 67 wyrazów). To pierwszy z brzegu przykład. Kluczowe pojęcie tytułu objaśniono inline w połowie artykułu. Po nic-nie-mówiącym śródtytule "Dlaczego tak się dzieje?" następuje niezrozumiały cudzysłów (cytat? czyj?), po nim wielokrotnie poskładane zdanie uogólniające hmmm... coś.

Karolina Ponikiewska pisze...

Warto podkreślić, że problem poruszany w tym artykule jest ogromnie ważny i trzeba podejmować go częściej. Ten tekst bazuje jednak na uogólnieniach. Zabrakło mi konkretnych przykładów. Plus za odważne stwierdzenie na końcu, choć na pewno możnaby z tym polemizować. Nie mniej jednak gratuluję pomysłu.

Aldona Lorańc pisze...

Artykuł porusza bardzo ciekawą tematykę. Trafne i logicznie wywiedzione spostrzeżenia przykuwają uwagę czytelnika. Dużym plusem dla niewtajemniczonych jest wyjaśnienie samego pojęcia cyberprzemocy. Moje zastrzeżenie budzi jenoznacznie postawione w podsumowaniu stwierdzenie - że internet napewno nie jest zły....myślę, że warto pozostawic w tym miejscu lukę i pozwolic każdemu czytelnikowi samemu dojść do pewnych wniosków, które powyższy tekst prezentuje.

Ola pisze...

Poruszany przez Ciebie problem jest bardzo istotny w dzisiejszych czasach.Zgadzam się z Twoim podsumowaniem. Najważniejsze jest jednak aby nie wpadać ze skrajności w skrajności!

khropka pisze...

można by było powiedzieć coś jeszcze o "dzieciach neostrady". Tekst ogólny, spójny, brak mi autora cytatu:) czy aby obdarzanie dzieci większą miłością (patrz:wnioski)wystarczy, by ograniczyć przemoc w internecie?

Stoper