poniedziałek, 18 października 2010

Stare, powolne, zawodne, dziurawe, niebezpieczne i antymultimedialne komputery mogą i powinny zniknąć ze szkół. To jest tanie.

To jest część czwarta tryptyku (tak, czwarta, tryptyku) na temat typowego dzisiejszego stanu przeciętnej szkolnej tzw. "pracowni MEN" z oprogramowaniem Microsoftu. (patrz części pierwsza, druga i trzecia).
Zdecydowanie nie musi tak być.  Istnieją stosunkowo łatwe i tanie rozwiązania.
  • Na przykład - odważna, centralna akcja władz oświatowych.
  1. Powstaje i zostaje rozpropagowany, czy też po prostu wystawiony do pobrania (z inicjatywy MEN i za naprawdę znikome pieniądze) alternatywny wobec oprogramowania Microsoftu pakiet dla pracowni szkolnych oparty np. o Ubuntu Linuks dla stacji roboczych i linuksowy serwer. Byłaby to nowoczesna (oparta o najnowsze dystrybucje Linuksa) wersja pakietu niegdyś istniejącego jako oferowany szkołom pakiet alternatywny wobec Microsoftowego. 
  2. Oczywiście nie powstaje ani z inicjatywy, ani za pieniądze podatnika, nowoczesna wersja oprogramowania Microsoftu. Jest dla mnie zrozumiałe, że to dziś za drogie (nowe licencje). Nic w tym złego. Kiedy producenci laptopów i netbooków zaczęli je sprzedawać z Linuksem, Microsoftowi błyskawicznie zaczęła się opłacać kosztowna zakulisowa akcja, w wyniku której ostatecznie Windows zaczął być sprzedawany do laptopów po parę dolarów. W szkołach jest jeszcze inna sytuacja: Microsoft powinien we własnym interesie dostarczać szkołom zawsze najnowszy pakiet oprogramowania i skryptów konfiguracyjnych dopasowanych do poszczególnych generacji pracowni oraz płacić za możliwość zainstalowania Windows na każdym szkolnym komputerze. Mówię najpoważniej. Szkolna pracownia, to potencjalnie bardzo skuteczna reklama o strategicznym znaczeniu. Jestem dziwnie spokojny, że sprawne przeprowadzenie działań opisanych w pkcie 1. pociągnęłoby za sobą błyskawiczne pojawienie się ze strony Microsoftu oferty darmowego pakietu dla szkół, darmowego systemu wsparcia i konsultacji i być może nawet sponsoringu modernizacji sprzętu (cóż, dzisiejszych Windows nie da się zainstalować na kilkuletnim sprzęcie, a parę innych systemów TAK). Jednocześnie uwikłanie się szkoły w rozwiązania komercyjne jest decyzją strategicznie wątpliwą (zagraża uzależnieniem od płatnych rozwiązań konkretnej firmy, a więc stałymi/okresowymi wydatkami w przyszłości). Takie forowanie i lansowanie jednej firmy jest ponadto bardzo wątpliwe w świetle wielu prawnych rozwiązań unijnych, dobrych praktyk i nowych tendencji w dziedzinie wspierania rozwoju otwartych standardów. Po dokładniejszym przyjrzeniu się sprawie naprawdę trudno znaleźć możliwość uczciwego przetargu, w którym płatne oprogramowanie wygrywa z bezpłatnym. Jeżeli istnieje jakakolwiek obiektywna trudność w zamianie w SP czy gimnazjum np. Firefoxa działającego pod Windows na Firefoxa działającego pod Ubuntu, to bardzo proszę o ujawnienie jej w komentarzu do tego tekstu.
  3. Jeżeli Microsoftowi taka polityka się nie opłaci, to nie. Punkt 1 i tak oznaczałby postęp w sosunku do tego co się dzieje dziś, kiedy z jednej strony naprawdę zatrważająco duża część szkół ostatecznie demotywuje uczniów do pracy w szkolnych pracowniach o cechach jak w tytule niniejszego artykułu, zaś część radzi sobie np. tak:
c.d.n.

Brak komentarzy:

Stoper